Po wielu próbach i zastanowieniach, doszłam do wniosku że się tu pojawię, tak na dobry początek. Jako 18-sto latka chcę zmienić coś w swoim życiu, dodać do tej monotoni trochę kolorów. Rok rozpoczełam niezbyt wesoło, jednak zamierzam to zmienić i wziąść się do roboty. Co prawda pracuję, uczę się, mam chłopaka i wspaniałą rodzinę. Ale w wolnym czasie, choć mam go nie wiele będę tu zaglądać z różnymi nowościami. Chciałabym się z wami podzielić moimi pomysłami, przemyśleniami oraz opiniami na dany temat.
A mianowicie, zacznę od tematu który zajmuję ogromną część w mojej głowie...tatuaże.
Jest to coś o czym marzę chyba od zawsze, i odkąd mam swój pierwszy wymarzony tatuaż ciągnie mnie dalej, i dalej... Powiedzenie że od jednego się zaczyna, w moim przypadku jak najbardziej się sprawdzi, ponieważ mam już pomysły, plany i projekty na następne.
Trzeba jednak pamiętać żeby nie robić tego pod wpływem emocji, bo koleżanka ma to ja też muszę, albo widziałam fajny i go chce. Nie jest to element którego można się pozbyć w każdej chwili, dlatego lepiej zastanowić się kilka czy kilkanaście razy zanim się wykona jakiś tatuaż.
Ja nad swoim zastanawiałam się 3 lata, co rusz miałam inną wizję jak on ma wyglądać i gdzie się znajdować, aż wkońcu byłam pewna że napewno tego chce i się udało, mam swój tatuaż.
Odnośnie zabiegu, wykonania i dbania po wykonaniu:
Przed samym zabiegiem byłam strasznie zestresowana, każdy powtarzał mi że żebra to jedno z najgorszych miejsc na tatuaż i nie każdy daje rade wytrzymać ten ból. Nawet mój tatuażysta stwuerdził że jestem strasznie odważna że uparłam się właśnie na to miejsce, bo on by się na to nie zdecydował bo widział już naprawde wiele sytuacji przy tatuowaniu tego właśnie miejsca.
Ja jednak się nie poddałam i dałam radę za pierwszym razem. Oczywiście ku zdziwieniu wszystkich w tym również tatuażysty, ja nie czułam bólu o jakim mi opowiadali. Czułam delikatne ukucia, i bardziej miałam uczucie jak by ktoś jeździł mi cieńkopisem po ciele tylko mocniej go dociskając.
Delikatny ból odczuwałam tylko przy wchodzeniu igły na kość. Dobrze wspominam ten zabieg i już wybieram się na kolejny.
Po wykonaniu oczywiście nasza kolej, czyli odpowiednie dbanie o nowy nabytek na ciele.
Wiadomo że tatuaż na początku to tak naprawdę rana, która trzeba odpowiednio zabezpieczyć.
Wychodząc po zabiegu, tatuażysta zabezpiecza tatuaż maścią i folią by nie uszkodzić tatuażu, czy podrażnić delikatnego miejsca na ciele na którym znajduje się tatuaż.
Po kilku godzinach ściągamy folie, by nie zaparzyć tatuażu i smarujemy Alantanem-maść.
Smarujemy tak często jak to tylko możliwe przez pierwsze kilka dni, wiadomo z czasem co raz rzadziej, aż wkońcu wcale.
Mój tatuaż jest już zagojony i jestem w pełni zadowolona z efektu.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz